2014/06/29

Że życie ma sens- film taki był (b.polecam)

Dla odpoczynku od pociętych, poobijanych i poparzonych części ciała. Same miłe i ulubione ulubieństwa jak to. Uliczka koło Gimnasio Pancracio Socas Garcia- ulubiony kanaryjski(no prawie bo własność Angoli) głaskliwy kot. Uwaga na ręce bo uświniony- czochra się pod samochodami. Ale głaskać się lubi. I mruczy.

2014/06/27

służba zdrowia- spotkanie drugie(mniej przyjemne)

Byłem ostatnio na pogotowiu z kolejnym skutkiem działań niezbytrozsądnych. Prowadzić nie mogłem więc musiałem pójść tu u nas- normalnie pojechałbym do Tamaimo tam jest fajna, brytyjska lekarka, fachowa i pomocna. Co znowu sobie zrobiłem? No cóż wstyd się przyznać ale...

2014/06/26

chuchos- czyli płaszczki

co też tam siedzi za tymi pięknymi oczyskami? nic? no to popatrzcie na filmik z poniższego linku
https://www.facebook.com/photo.php?v=677847588951172
sorki ale pejsbuk uniemożliwia normalne wklejanie filmów- jak by cofnąć się z ery internetu do lat osiemdziesiątych. Taki prawie internet specjalnie uproszczony i ograniczony dla debili. I dla nich to prawie nie czyni różnicy. Choć filmik wyrywa z butów.

2014/06/02

UWAGA MEDUZY!


Karma mnie dopadła jak mówi Ukochana Córka. Wczoraj plecy a dzisiaj jak je chciałem odrobinę porehabilitować to mnie cholerstwo uparzydełkowało. Kolejny powód żeby kochać żółwie- zżeranie meduz. Karma winna bo podobno Kanarki jak coś się komuś stanie to z dumą wykrzykują "el Karma" czego za cholerę nie rozumiem bo u nas karma to rodzaj żeński a el to przedrostek do męskiego!! no w każdym bądź razie brać wódę ze sobą na plażę - wódka na chusteczkę i na poparzenie właśnie leżę i wydzielam opary rumu z chusteczki przyłożonej do cyca. Uwaga- naprawdę nieprzyjemne.

2014/06/01

Ból istnienia- spowodowany przez niespodziewane zaistnienie skał

Jaakie fale- woda pełna piany i zerwanych z dna gąbek i wodorostów. Na Punta Blanca pusto. Oooo- jeden gość na desce siedzi w oceanie i próbuje się załapać na którąś z wielkich fal- nie jest łatwo bo dosyć daleko się załamują i trzeba do pół drogi na Gomerę wypłynąć ;-). No to ja też do wody.