2015/06/19

Święta- chociaż na razie jeszcze nie na całej Teneryfie

Takiego maila dostałem od jednego z Moich Chińskich Biznesowych Kontaktów o imieniu Ben :
Hello dear,
Good day, this is Ben ,we will have holiday from 20 June to 22 June for the Dragon Boat Festival,
This traditional festival to commemorate the patriotic poet and history writer Qu Yuan, Who was dump into a river to commit suicide for his country.
We usually have the boat race and eat the rice dumplings that day, why we do this ?
Because People felt sorry for him. They want to salvage Qu Yuan as soon as possible, they scrambling to find boating, and later evolved into the present boat race now.
they fear when the fish are hungry will eat Qu Yuan's body, so they put the rice dumplings into the river to feed the fish.
Hope u have a nice weekend.
No i co Wy na to? Mi się podoba.  Marketing XXI wieku wygląda miło i poczciwie w wykonaniu narodu do którego należy XXIwiek (jak ogłaszały wszystkie banery na chińskich stronach w roku 2000) . Choć wolałbym to czytać już żyjąc w Chinach. Ale jak nie przyszłą góra do Mahometa to Chińczycy opanowują Teneryfę ;-). I na szczęście. Banany najlepsze w moich okolicach S/C też ma  u nas Chińczyk. Po 50centów i dojrzałe, kanarki okoliczne wystawiają po 75centów i zielone. Więc chińska ekspansja to błogosławieństwo dla wegetarian ;-). I jako że jest świat już coraz bardziej chiński to postanowiłem przybliżyć społeczeństwu chińskie święta, a już zwłaszcza kiedy są związane z jedzeniem ryżowych ciastek z czerwonymi daktylami. Może jak Chińczycy całkowicie opanują Teneryfę to daktyle stanieją do poziomu cen w  Polsce? Byłoby miło-czy Chińczycy mnie słyszą? A że u nas w domu owsianka i kleik ryżowy z bananami to codzienna porcja słodyczy więc póki co ryżowe ciastka z chińskimi daktylami chętnie przygarnę. Nawet czerwonymi. Choć daktyle to jak czarne jagody - jak są czerwone to znaczy że są jeszcze zielone ;-).  Niestety chyba dopiero za rok będę wiosłował na Smoczej Łodzi. Jak na razie to również planowana kariera tajskiego boksera rozmywa się w nieokreślonej przyszłości. Na rzecz windsurfingu. Od soboty najprawdopodobniej el Medano. I to już ostatni przystanek na Teneryfie. Chociaż może się równie dobrze okazać że ten w Santa Cruz jest ostatni.
Sam nawet nie wiem która opcja ucieszyła by mnie bardziej - niech więc los zadecyduje. Jeżeli nie wynajmiemy mieszkania w sobotę to zostajemy do końca sierpnia i potem hajdaho: Tajlandia lub Chiny. Bo w żadnym poza Medano miejscu na wyspie  mieszkać  nie chcę. Jak mnie nie chcą tam gdzie ja chcę to się narzucał nie będę. Mam dość latynowatości jako takiej. Hiszpańskość też nie jest dla mnie wyznacznikiem kultury wysokiej. Obraz Hiszpana w moich oczach najlepiej oddaje Manuel w Fawlty Towers.
Kiedy czytam o chęci wylotu u innych (np  zimawub.wordpress.com ) to nie podobają mi się takie wpisy. Syty głodnego nie zrozumie. Jak to masz dość, jak ja właśnie tęsknię za tym co ciebie już zmęczyło? No więc latino zmęczyło mnie. I to że dokładnie 11.06.2015 podjęli decyzję że Córka zaliczyła zaocznie pół liceum(decyzja była potrzebna przed 10.06 żeby warunkowo móc podejść do egzaminu PAU więc jest data decyzji na piśmie: 11.06 żeby mniej kłopotu mieć).  I to że się tak odcinają od EU debilnymi przepisami niszczącymi ich gospodarkę, i że się przyspawują do Latinoameriki i nazywają wenezuelę 9-tą wyspą, i drażni mnie ilość muzułmanów która rośnie stanowczo zbyt szybko.
Więc się odcinam od nich. Swoimi wewnętrznymi przepisami. Medano jest najmniej kanaryjskie ze wszystkich miejsc w których byliśmy no i ma plażę. A jak nie Medano to Azja. Bo w Santa Cruz nie jest fajnie i nikomu tego miejsca nie polecam. Wiem że są gorsze ale Santa Cruz to już teraz wiem że północ. Z większością wad życia na północy(no troszkę deszczów mniej). Po tych kilku latach wiem że życie rozumne istnieje tylko w pasie Medano-Gigantes. Wszystko co nadto jest- ode złego jest ;-)
Objechaliśmy w zeszłym tygodniu Sur żeby się skonfrontować ze wspomnieniami z przed czterech lat kiedy szukaliśmy miejsca dla siebie po przylocie po raz pierwszy. I tym razem nie braliśmy pod uwagę niczego z odległością powyżej 2km od plaży(nie od brzegu bo ten bywa niedostępny). No i jakie wrażenia? W stosunku do tego co było cztery lata temu? Więcej lokali używkowych stoi pustych. Mniej kartek pomarańczowych z ogłoszeniami o wynajmie. Więcej zakutanych po zęby Kobiet Islamu.
Wnioski i zalecenia pokontrolne.
Las Americas i Los Cristianos (2dormitorios 600-800e)- łoł Chińczycy w procesie przejmowania władzy nad światem tu zrobili spory wyłom. Knajpy jak nie angielskie to chińskie. Nawet kawiarnie. nasza ulubiona w Los Cristianos(dobre espresso i Wybredna  M miała tam ostatnie miejsce z  mrożonym fondantem kawowym) też już jest chińska- kawa gorsza i brak mrożonych fondantów. M dostała kulkę lodów i espresso- jak we włoszech prawie ;-). Prawie bo kawa kwaśna.
No ale biznesowo to chyba jedyne miejsce gdzie jeszcze coś się toczy i międli. Reszta wyspy to ilustracja pojęcia  Śmierć Cieplna Wszechświata. Zero energii.
Las Galletas (2dormitorios 300-500e). Niby nic ale... jak masz dzieci to uciekaj. Bo el Fraile. el Fraile przypomina bardziej marokańskie osiedle niż coś należącego do EU. Kobiety siedzą w domach albo w zagrodach pod domami. Córki pod okiem matek. Wszyscy ubrani w stylu ISIS Fashion Weekend. Nie skażę Mojej Ukochanej Córki na uczęszczanie do szkoły z tym towarzystwem. I wam nie polecam.
Los Abrigos. Latynosko. Może innym się spodoba- dla nas klimaty zbyt przypominające teraźniejsze mieszkanie. Uciekliśmy po 30 minutach spaceru.
La Tejita(2dormitorios 450-800e). COOOOOL. Superowskie miejsce. Surferzy i totalny brak kanarków wysiadujących na stopniach. Ale niestety high season i nic na wynajem.
El Medano(2dormitorios 400-600e). Trochę zmęczonych słońcem tubylców snujących się po ulicach jest, to prawda ale są też normalni ludzie. Naprawiają deski, stawiają żagle. Jeżdżą na rowerach. Mijamy 3 siłownie, jest 15:30 a ludzi w środku sporo. Ok rzeczywiście wieje. Ale wszystko jest lepsze niż to powolne zamieranie(którym boimy się że kanarki nas zarażą).
Nie wiem czy myśmy stracili cierpliwość czy z wynajmem jest gorzej. Cholerne agencje nieruchomości, nie znoszę tego tworu. Oczywiście stary numer z ogłoszeniami z internetu "na rybkę" i że jak dzwonisz to już wynajęte niestety ale zostaw numer to się odezwiemy(z gorszym i droższym). Kanarki wymagają coraz częściej zaświadczenia o zarobkach(nomina). Na co my im odpowiadamy że my jak gates i zukerberg jesteśmy "ci bogaci z internetu". I nie musimy pracować. Z góry ich jak w Gombrowiczu. Przecież jak będę im tłumaczył czym i jak się zajmuję to i tak nie pojmą. Bo tu internet to tylko WhatsApp. No dobra i Facebook żeby zdjęcia z Novio/a(Narzeczony/a) umieścić. Jedyne medium wymiany towarów i usług to ogłoszenia milanuncios.com(niby są jeszcze enalquiler, fotocasa czy segundamano ale.... no po prostu żal oglądać ) a i tak w porównaniu chociażby do gumtree albo i durnej tablicy to żałość i małość, również pod względem designu z połowy lat dziewięćdziesiątych. Za to portalu aukcyjnego nie mają w ogóle. Nie nie jestem debilem i wiem ze jest ebay.es ale co z tego jak jego popularność jest ujemna a oferta mniejsza/uboższa niż połowy polskich sklepów. Kurcze to nie jest optymistyczne- skoro tak dobrze potrafią się bronić przed wpływem jednolitego rynku EU to boję się że moim rodakom a raczej tym którzy nimi rządzą(ulegając niskim żądzom) też się uda.
Reasumując Kanarki Internet uważają za miejsce dość mityczne i znane głównie z telewizji więc wystarczy wejść w rolę. I koniec pytań. Aha, styl na luzaka się nie sprawdza. Chcesz zrobić wrażenie to jak Najurzędniczej. Ubrany w tandetny chiński garnitur załatwisz im poczucie niższości na wiele kolejnych dni. Wioska- po prostu wioska i trzeba to brać pod uwagę. Ale ja jutro w szortach - bo sam nie wiem który rozwój sytuacji uznam za sukces ;-). Za długo już czekam na ten tajski boks. Potem już mi nie będzie jak zębów wybijać.

16 komentarzy:

  1. Z najmem rzeczywiście od jakiegoś czasu jest gorzej (na Sur) - tzn. mniejsza liczba ofert nawet w niskim sezonie. Ruskich trochę wyjechało, więc spodziewałem się poprawy ale nie...(choć wielu z nich mieszka na swoim więc pewnie pozamykali i czekają na wzrost kursu). Często też cena/standard to jakaś pomyłka... Jest sporo mieszkań do sprzedania, ale też muszą zejść na ziemię z cenami bo żyją jeszcze w czasach przed kryzysowych - obecnie można znaleźć mieszkanie od dewelopera taniej niż mieszkanie z drugiej ręki - podobny metraż, do tego to używane w standardzie lat 90tych ( dziwię się że wolą trzymać mieszkanie w ofercie sprzedaży po rok, dwa czy nawet trzy niż dać dobrą cenę i sprzedać...ale jak ktoś kupił na "górce" to ciężko przełknąć porażkę). Dla mnie okolice Galletas to trochę jak getto ani tam ładnie ani miło; Medano też trochę pustynia, wieje jak cholera, ale fakt sporo młodych ludzi i "coś się dzieje";IMHO rozsądne jednak będzie Los Cristianos jak ma byc biznesowo ; jeśli nie musi być biznesowo, to najlepszy (comeback) Giganty i okolice.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie też tak to widzę. Stoją mieszkania 2-3lata na sprzedaż a czasem i sporo dłużej a jakby je wynajęli to kilka tysięcy euro rocznie no i łatwiej sprzedać jako dobrą inwestycję. ale widzę tu samochody jeżdżące 2 lata z kartką SE VENDE(sprzedam) czy ogłoszenia ze sprzedażą roweru (50e) od października zeszłego roku co dwa dni odnawiane manualnie przez ogłoszeniodawcę.
      Nie wiem jak to jest że Kanarki nie potrafią się targować- nie rozumieją że kasa w garści rządzi.
      Co do miejscówki to albo medano albo wyjazd. Do gigantes też już nie wrócimy. Na razie wygląda że bardziej wyjazd.

      Usuń
  2. Hejka
    A jesli wyjazd to gdzie? Masz juz miejscówkę wyznaczona?
    Pozdrawiam
    Dzidek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no zaczynamy od HK tylko biznesowo i Chiny na trochę, potem raczej Tajlandia(boks) jakiś czas, potem najprawdopodobniej Malezja w międzyczasie na pewno znowu Chiny chcemy dziecku troszkę zmienić perspektywę i może gdzieś byśmy ją do pracy wysłali ;)

      Usuń
    2. No w Chinach to tylko nauczycielka lub w korporacji,HK? nie kumam.Ostatnich pare tygodni szperałem w tych klimatach...i Chiny mi najsłabiej wypadły ;D..Malezji nie przerabiałem.No co...ja trzymam kciuki za Was i brnij dalej ,tylko z tym waleniem głowa w mur w tamtych klimatach nic nie osiagniesz.
      Pozdrawiam
      Dzidek

      Usuń
    3. mamy ciut inne plany dla Córki no i w związku z tym dla Chin ;-) Co do pracy w korporacji to uważam że warto troszkę życia poświęcić i kilka miesięcy przepracować. Można się wiele nauczyć. Ale na razie chcemy wyrabiać inny skillset w dziecku. Produkcja tanieje czyli design rządzi.

      Usuń
    4. Ok skumałem HK ;D,i widzę w jakim kierunku idziesz,dobre,dobre.Tylko tajemnicą dla mnie jest cel ostateczny?skoro mułowatość canarków Cię zmęczyła,możesz sie tam też srogo zawieść,wiesz zbiorowa inteligencja ;D ;D ;D No i te atrakcje na stadionach...a Ty fighter jak tam sie utrzymasz w ryzach?
      Pozdrawiam
      Dzidek

      Usuń
  3. Ceny najmu wysokie, ciekawe jak tam sytuacja w Puerto Santiago.
    Może już zbliża się czas na zakupy.
    Powtórzę się, jak opuścicie Teneryfę, to będzie już nie ta wyspa.
    Opis tubylców i ich proste nieskomplikowane życie podoba się mi strasznie, myślę, że nie zmęczyłoby mnie to.
    Chiny, Tajlandia i inne takie jakoś przerażają mnie, za mocna inność.
    Ale powodzenia
    Adamsa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hejka Adamsa a sprawdzałeś Filipiny? ;D tom to ceny i luz ;D
      Pozdrawiam
      Dzidek

      Usuń
    2. Cześć Dzidek
      Dla mnie to za daleko. Kanary są blisko, tanie loty.

      adamsa

      Usuń
    3. filipiny? obejrzyj "manilla ezpress" jeżeli masz wątpliwości. Never ever. tam to chyba z kałachem rżnąć do rządzącej kliki seriami w brzuch żeby się męczyli zdychając. W życiu w takiej niesprawiedliwości i kurestwie. Tylko dlatego że tanio? No i mam nadzieję że ci wszyscy wykorzystujący biedaków (również Polacy korzystający z dźwigni finansowej) dostaną w końcu gdzieś w ciemnym zaułku to na co zasługują.

      Usuń
    4. Nie moge znależc tego manilla ezpres,zreszta taka sytuacja tyczy sie w mniejszym lub wiekszym stopniu całej tej części świata,CHrl,Taj,takie samo qrestwo.Dlatego się tam nie pcham.Tym bardziej połamania nóg i trzymam kciuki za Was.
      Pozdrawiam
      Dzidek

      Usuń
    5. bo to już moja skleroza pisała nie ja ;-) http://www.filmweb.pl/film/Metro+Manila-2013-652667 koszmarnie dołujący film, niedooglądałem tak mnie przygniótł. To zupełnie inny świat niż Chiny. Chiny dają możliwości, filipiny konserwują status quo. W Chinach pracownicy co roku mają coraz lepiej, w miastach żyją z pewnością na wyższym poziomie niż Pozawarszawska Polska. To że nie pozwala się na Amerykańską Propagandę to wg mnie akurat zaleta.

      Usuń
  4. oj tatko, normalnie się chyba starzejesz ;) jeszcze niedawno tłukłeś wszystkim jak się szuka mieszkania, że więcej niż 300€ to wstyd dać, że agencje itp a tu masz... ale faktycznie wymiotło oferty ostatnio, widać coraz więcej ludzi rezygnuje z wyjazdu do miejsc w zasięgu zainteresowania ISIS

    Mnie też ciągnęło i ciągnie do El Medano ale jednak lepiej dojeżdżać niż mieszkać, przez 200 dni w roku jest ciężko z wiatrem. Teraz rzucam okiem i cztery fajne oferty z Los Gigantes, no dobra jedno na rynku więc odpada z założenia ale trzy spoko, 2 dormitorios ok 500€ z gastos, poza tym trzeba negocjować wbrew pozorom część kanarków rozgarnięta i miła jest (proporcje zdecydowanie lepsze niż w PL). No ale tutaj nie ma dobrej szkoły ponad postawowej więc odpada. Los Christianos... tia mnie odrzuca ale trzeba zacisnąć zęby albo Costa Adeje ale tu trzeba zacisnąć pasa :) no i pożegnaj się z internetem, nie wiem czy się "szarpnąłeś" na fibrę w SC ale na zachód od Adeje to wiaderkami cały czas dowożą sieć, dla mnie to szkoła cierpliwości, której nie mam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. my już wylatujemy. Bachillerato w IES Tamaimo niegorsze na pewno niż połowa tych w SC, IES to wiem na pewno że nawet lepsze bo się Córka na ESTALMAT spotkała z uczniami z całej Teneryfy i akurat z SC była nadreprezentacja bo najbliżej. wrócimy jeszcze do hiszpanii na 3mies w przyszłym roku. Ale teraz to mam nadzieję że kanary były dla nas takim samym przystankiem po drodze do Świata jak były przez wieki dla podróżników z europy.

      Usuń
  5. hej,
    tatko czyli do espani jeszcze powrocisz
    pozdr Z

    OdpowiedzUsuń