2017/05/30

Wyjeżdżamy 29.06 kupiliśmy bilety, witaj Europo



Jak oczywiście prom w coś nie przywali ;-). Tego co na zdjęciu to będzie mi brakować. Staram się też wykorzystać fale do końca ale se brzuch poobcierałem i jest bida po kilku minutach tak piecze że musze wychodzić. Znowu złamałem paznokieć na kamieniach więc jak wchodzę to przypominam raczej przetrącone zombi niż zwinnego surfera. Ostrzegam że tłem do tego wpisu będzie kolekcja zdjęć co się nazbierały i nie są nijak z niczym związane ale jak już zrobiłem to muszą być.


w życiu bym nie podejrzewał takiego kłującego gada o kolorowanie fryzurki. Były duże fale nawyrzucało tego z milion ale taki kolorowy tylko jeden..

Zachody słońca są zazwyczaj dramatyczne i lekko przekolorowane- oczywiście jak się naczytasz książek podróżniczych to interesuje cię tylko kolor zielony ale beznadziejny aparat w moim telefonie wszystko potrafi spiep....
Wychodzimy teraz po 21 z Ukochaną pobiegać bo ona dla powrotu do sił trochę sprintuje no i dokucza mi ta słabość aparatu- niby mam niedużego kompakta ale niedużego to i tak przesada od telefonu jest z pięc razy grubszy więc rzeźnia.Nie wiem jak sobie ludzie radzą z noszeniem mnie wkurza.
 Tak wogóle to aparaty fotograficzne są podstawowym wyznacznikiem Polaka na wakacjach.
Wielki, wypasiony obiektyw i conajmniej zeszłoroczny model to zawsze albo polak albo ruski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz